Miejsce na twoją reklamę.



Który tytoń lubisz najbardziej?

Fumari
Fantasia
Fusion
Romman
Starbuzz
Tonic
Inny

„Do it yourself” – czyli fajka, z której każda melasa smakuje lepiej

Gdy 3 lata temu kupiłem swoją pierwszą fajkę wodną, do głowy by mi nie przyszło, że kiedykolwiek ją wymienię na inną, a tym bardziej stworzę własną. Po pół roku użytkowania stwierdziłem, że potrzebuję czegoś więcej (a wtedy Nakhla była moim „numerem jeden”). Kupiłem Aladina – i była to przesiadka z Malucha do Mercedesa! Po roku dokupiłem Cobrę i stwierdziłem, że teraz mam zestaw z górnej półki. Po jakimś czasie ujawniały się drobnostki, które potrafiły zepsuć palenie – strzaskany cybuch, niewymiarowe uszczelki, które po przypadkowym namoczeniu powodowały, że wciśniecie korpusu do dzbana graniczyło z cudem, luźny talerzyk z którego sypał się popiół, zaworek, z którego wyskakiwała kulka i dziwnie się blokowała… Zacząłem sobie mówić „sam bym to lepiej zrobił, zaprojektował itd.”. Owszem mogłem kupić fajkę z najwyższej półki, ale stwierdziłem: co mi tam, spróbuję!

I tak, znając zasadę działania fajki, budowę węża (przysięgam złożyć do kupy Cobrę) przystąpiłem do działania… i oto efekt po ponad 3 miesiącach pracy, projektowania, testowania i montowania wszystkiego w całość:


 

Na wstępie chciałbym dodać, że owszem dla chcącego nic trudnego, jednak jest to dość czasochłonna i droga sprawa… Niestety… Cenę materiałów postaram się również podać, aczkolwiek czasami w przybliżeniu.

 

Przedstawię Wam parę propozycji i rozwiązań, opierając się na budowie swojej fajki, która jest klasyczną jeśli chodzi o kształt. Nie planowałem fajki wbudowanej w stolik czy w samochód. Jest to fajka, do której budowy użyłem trwałych elementów mających mi posłużyć lata. Nie będę omawiał budowy fajki, którą można przygotować w 5 minut na imprezie (a która też będzie fajeczką DIY). Nie chodzi mi o fajkę w której dzban jest słoikiem po ogórkach, cybuchem wydrążone jabłko a wężem pusty wkład po długopisie – uszczelnione wszystko plasteliną – nie ujmując!

 

Materiały:

 

Starałem się wykonać wszystko ze stali nierdzewnej, jako że „fajka wodna” ma dużo wspólnego z wodą i z parą wodną. Wszystkie elementy są na nią odporne, trwałe, łatwe w umyciu. Pewnie można ją zostawić na ulewie, mrozie, powodzi i gradobiciu (czego raczej nie wypróbuję) i nic jej się nie stanie. Dużo elementów stanowią krótkie kawałki rur o różnej średnicy, będę je nazywał dalej „pierścieniami”, są ładnie wykończone i wypolerowane na połysk. Wszystkie stalowe elementy (z wyjątkiem dyfuzora) wykonał mój kolega, który posiada w warsztacie tokarkę, dlatego przybliżona cena którą podam na końcu artykułu może być nieadekwatna do rzeczywistych kosztów tych usług w innych miejscach. Stal kupujemy w hurtowniach stali, nie ma sensu kupować na zamówienie ponieważ ciężar spowoduje znaczny wzrost kosztów wysyłki. Występuje ona w różnej postaci, ja kupowałem pręty o różnej średnicy (wygląda jak walec, który ucinają w zależności od naszych potrzeb). Potrzebne mi były:

 

  • Jeden pręt o średnicy 90mm, wysokość 100mm – stanowi główną część korpusu
  • Jeden pręt o średnicy 15mm, wysokość 15mm – stanowi zawór
  • Jeden pręt o średnicy 50mm, wysokość 30mm – stanowi środek talerza

 

Kolejną postacią to rury i kawałki rur czyli nasze „pierścienie”:

 

  • Rura o dł. 80cm, średnicy zewnętrznej 16mm – stanowi rurę korpusu
  • 2 kawałki tej samej rury o dł. 12cm – wejście dla węża i dla zaworka w korpusie
  • Rura dł. 36cm, średnicy zewnętrznej 10mm – przewleczona jest przez drewnianą część ustnika od węża
  • 3 pierścienie z rury o średnicy zewnętrznej 43mm dł. 50mm – nałożone na drewniany ustnik węża
  • 3 pierścienie o średnicy zewnętrznej 20 mm dł. 20mm – przynitowane są do rury korpusu

 

Zaznaczam, że należy pobrać dokładne wymiary jakie potrzebujemy, ponieważ w hurtowni używa się innych jednostek średnicy, mianowicie cali.

 

 

Do uszczelnienia wykorzystałem przeźroczysty silikon, do przewiercenia tych stalowych części użyłem specjalnego wiertła o średnicy 3,5mm (cena 9,99zł), a do ich połączenia nitów aluminiowych zrywalnych. Nity występują w różnych średnicach, ja wybrałem najmniejszą – 3,2mm, paczuszka takich 50 nitów kosztuje około 5zł, a pistolet do ich zaciągnięcia około 20zł. Oba produkty firmy Topex kupione w Castoramie. Taki nit może okazać się za długi do połączenia dwóch powierzchni o małej grubości, z łatwością można go skrócić – wyjmujemy z środka metalowy bolec, kombinerkami odcinamy zbędną długość nitu i wkładamy bolec z powrotem. Pamiętajmy, że otwory jakie wiercimy muszą odpowiadać średnicy nitów, jak będą za szerokie to możemy mieć problemy z zaciągnięciem nitu. Dlatego ja wybrałem właśnie taki zestaw – wiertło do stali o średnicy 3,5mm, nity 3,2mm. Ze względów finansowych zrezygnowałem ze spawania tych części, co oczywiście można zrobić.

 

Kupiłem też parę kamieni szlifierskich do wykończenia ostrych brzegów i przewiercenia talerza (patrz dalej).

Do pomalowania sprężyn (również dalej) oraz zaworka użyłem puszki czarnej lśniącej farby – Castorama, koszt 10zł. Komin i dwa pierścienie połączone z dzbanem pomalował mój kolega, który je również wytoczył. Jest to farba twardsza od lakieru samochodowego, najpierw na element nakłada się proszek w wysokiej temperaturze, co czyni ją bardzo odporną na uszkodzenia i żar z którym mamy w fajkach do czynienia.

 

 

O wykorzystaniu wszystkich tych elementów poniżej.

 

I już tutaj chciałbym dodać o stosowaniu różnych zamienników – szkodliwych dla zdrowia, wydzielających różne dziwne substancje – jak już wydajemy pieniądze na budowę, to niech to będą materiały z których fajki powstają. Nie stosowałem poxiliny, modeliny, miękkich uszczelek – a tym bardziej w pobliżu żaru – nic co spowoduje że za parę ładnych lat coś ciekawego nam gdzieś urośnie.

 

A więc – kartka, ołówek, rysujemy szkic tego co chcielibyśmy mniej więcej osiągnąć. Z dużym naciskiem na „mniej więcej”.

 

Materiały których nie zastąpimy:

 

Bo i po co… Mam na myśli rzeczy, których albo nie jesteśmy w stanie zrobić, albo są narażone na zniszczenie i szybka wymiana jest wskazana, bez większych kosztów, ot tak ogólnie dostępne. W mojej fajce jest to uszczelka pod cybuch i dzban. O tym drugim później, natomiast uszczelka pod cybuch uważam że powinna być taka jaką sprzedają do fajek, przeźroczysta, gruba, nie przypala się, nie śmierdzi, nie wydziela substancji… Zrobiłem cybuch na wymiar pod uszczelkę, tak samo rurę od korpusu. Także jeden wymiar macie już pewny – i gdy coś złego stanie się z waszą uszczelką - kupujecie nową. A dzban? Jak pęknie to zamawiam nowy.

 

Dzban:

 

Co potrzebujemy: Internet + czas

 

Jeżeli ma to być szkło (szklany pojemnik), to można ciekawe kształty znaleźć na stronach internetowych. Byłem osobiście w pewnej hucie i spytałem czy na zamówienie można dzban zrobić, ale dowiedziałem się, że najpierw musi powstać forma – a koszt to 2500zł. Także dzban znalazłem gotowy na stronie http://www.decoglass.pl/. Polecam gorąco, miła obsługa, podali wszystkie wymiary – najważniejsze to średnica wejścia i grubość ścianki (u mnie wynosi 1 cm także poradzi sobie z udźwignięciem kilogramów stali). O połączeniu z korpusem napiszę niżej.

 

 

Talerz:

 

Co potrzebujemy: raczej gotowy do kupienia.

 

Ja kupiłem gotowy talerz ze stali nierdzewnej, turystyczny, w sklepie Intersport, jego średnica to 21mm, cena ok.20zł. Do wyboru był jeszcze głęboki. Można poszukać ze szkła żaroodpornego, lecz żeby nałożyć go na korpus trzeba go przewiercić – zanosimy go do szklarza. Mój ze stali został nawiercony w paru miejscach wiertłem do stali, a poszerzyłem go kamieniami szlifierskimi również na wiertarkę. Dalej posiadam element wytoczony ze stali do którego przynitowałem talerz, element ma średnicę wewnętrznej równą średnicy zewnętrznej rury korpusu, i stanowi sam środek talerza – przez niego przechodzi rura korpusu gdy zakładam go na fajkę, stabilny jest siłą ciężkości.

 

 

Podobny pomysł można by wykorzystać do pojemnika ze szkła żaroodpornego – lecz wtedy nie użyjemy nitów do połączenia a czarny uszczelniacz do kominków. Sprzedawany w tubach, jak silikon, jego cena to około 15zł  i pasuje do standardowych „wyciskaczy”, czyli pistoletów do silikonu. Twardnieje przez ponad 24 godziny, można go ukształtować…wytrzymuje bezpośredni kontakt z ogniem (temp. 1200°C), ale jest czarny i przy przeźroczystym naczyniu może wyglądać mało estetycznie, niestety temperatura w tej okolicy będzie duża, więc nic innego raczej nie wykorzystamy…

 

Na nasz talerz będziemy zrzucać żarzący się węgiel, albo na nim go rozpalać, także inne materiały, z których ów talerz mógłby być zrobiony nie przychodzą mi do głowy.

 

Cybuch:

 

Co potrzebujemy: projekt i google - gdzie znajdziemy najbliższą pracownie ceramiczną.

 

Mój cybuch jest zaprojektowany przeze mnie, wszystkie wymiary, dwa razy na moja prośbę glazurowany, czarny kolor, czekałem miesiąc, zapłaciłem 70 zł. Jak już wcześniej wspomniałem jego wewnętrzną średnicę wymierzyłem tak by pasował do standardowej uszczelki – widać na zdjęciu poniżej:

 

 

Cybuch jest nakładany, za wzór dałem strzaskany cybuszek od mojego Aladina. Pani z pracowni zrobiła go naprawdę pięknie. Czekałem tyle czasu ponieważ wstawiali go do pieca razem z innymi zamówieniami, nie samego. Muszę przyznać, że w porównaniu ze starszym bratem jest bardzo masywny, ciężki – nie wiem w co musiałbym rzucić żeby się rozbił.

Myślałem o cybuchu wytoczonym ze stali, ale tokarz nie miał do dyspozycji tokarko – frezarki, tylko samą tokarkę. Myślę, że wyszłoby to o wiele drożej. Pomysłów jest parę. Np.: mały moździerz z metalu bądź z kamienia… Pozostaje problem z wywierceniem dziur. No i dopasowanie do naszej uszczelki – polecam zrobić na zamówienie.

 

Wąż

 

Co potrzebujemy: 2m silikonowego wężyka, sprężynę, pomysł na ustnik.

 

Wąż silikonowy średnicy 10mm, bardzo łatwo się przez niego ciągnie, można myć wodą, nie śmierdzi plastikiem, elastyczny i ładnie wygląda, długo się nie zastanawiałem – kupiłem na allegro 2m za 10zł z przesyłką. Dla ozdoby nałożyłem pomalowaną na czarno sprężynę – zrobiona na zamówienie, koszt 30zł, długość 190cm, średnica, grubość drutu oraz odległość między zwojami taka sama jak w Cobrze – rozciąłem ją, odciąłem kawałek i zaniosłem do producenta sprężyn. O łączeniu z korpusem napiszę dalej.

 

 

Ustnik – czyli część która trzymamy w ręce, opcji jest wiele – zrobiłem ją u tokarza, z drewna, z dokładnym opisem co i jak, cena to 30 zł:

 

 

Przez całą drewnianą część przechodzi rura ze stali o średnicy 10mm (tu mały problem, ponieważ tokarz nie dysponował wiertłem o takiej średnicy i na tyle długim żeby całość na wskroś przewiercić – i tu ciekawostka, zrobił otwór 11mm a rura 10mm ledwo w niego weszła), nie stawia ona oporu przy wciąganiu, dodatkowo pasują na nią jednorazowe, plastikowe ustniki higieniczne.

Na część drewnianą (pomalowaną na czarno) nałożone są trzy pierścienie, przyklejone silikonem – efekt czysto estetyczny.

Połączenie między tym ustnikiem a wężykiem silikonowym zasłoniłem kawałkiem czarnej skóry.

 

Komin

 

Jest kawałkiem rury o średnicy większej od średnicy cybucha i wyższej od niego o 5cm. Przewiercona na wylot tam, gdzie przechodzi śruba do uchwytu. Uchwyt kupiony w Castoramie za 5zł (wybór był duży). Rura pomalowana na czarno.

 

 

Korpus, połączenie z dzbanem i wężem:

 

Docieramy do punktu, który zajął mi najwięcej czasu a jest najważniejszy. Otóż korpus to rura przewleczona przez podtoczony walec ze stali. Na część zewnętrzną rury nałożyłem sprężynę zrobioną na zamówienie i pomalowaną na czarno. Ale zacznijmy od początku – w kawałku walca ze stali zaplanowałem 3 dziury o średnicy jak rura, leżące w jednej lini. Rura  najdłuższa przechodzi przez środek, wyznacza ona wysokość fajki. Powyżej ów walca leży na niej sprężyna, poniżej wchodzi do dzbana i kończy się nakładanym dyfuzorem. Krótsze części tej samej rury przebijają walec po bokach – stanowią one wejście dla węża i zaworka. Do najdłuższej rury są przynitowane 3 pierścienie, jeden pod walcem, jeden nad, natomiast trzeci na samej górze pod talerzem. Dzięki nim rura stoi w wyznaczonym miejscu. Przed wywierceniem dziur i założeniem pierścieni musimy odpowiednią długość rury pozostawić w dzbanie (musi się jeszcze ona zanurzać w wodzie)  – na oko – zależy od kształtu dzbana – moja rura sięga troszkę głębiej niż połowa wysokości dzbana.

 

 

Czarna sprężyna na korpusie trzyma się na wcisk na drugim i trzecim pierścieniu – ponieważ jej średnica wewnętrzna była wzorowana na pierścieniu który dostarczyłem do producenta. Podobnie talerz, po założeniu, również spoczywa na trzecim pierścieniu.

 

Dwie krótsze rury po bokach są na wcisk – jak to zrobić? Wszystkie trzy rury delikatnie, ale naprawdę delikatnie rozbiłem młotkiem w miejscu gdzie miały spoczywać wewnątrz stalowego walca. Zrobiły się trochę szersze w tym właśnie miejscu, stawiały opór przed wbijaniem ich do walca – ale dzięki temu nie tylko są przytwierdzone ale również nie kręcą się wokół własnej osi (co ma istotne znaczenie przy wkręcaniu cybucha lub węża na te właśnie rury).

 

Połączenie z dzbanem:

 

Mój błąd polega na tym, że najpierw wytoczyłem walec, a potem kupiłem dzban… Okazało się, że jego średnica jest większa od średnicy wejścia do dzbana. Polecam najpierw kupić dzban i iść z nim do tokarza. Rozwiązałem to następująco: walec ma podtoczenie, do którego dopasowany jest pierścień przytwierdzony na stałe do dzbana silikonem, także składając fajkę korpus wślizguje się w ten pierścień, bez żadnego gwintu i stabilny jest siłą ciężkości. Dla lepszego uszczelnienia nasunąłem na podtoczenie uszczelkę (Castorama – uszczelki do syfonów, 4,50zł). Uszczelnia się więc również siłą ciężaru.

 

 

Połączenie z wężem:

 

Wężyk silikonowy średnicę ma mniejszą od średnicy wewnętrznej rury w korpusie, także wchodzi gładko. Ale żeby uzyskać większą średnicę wężyka włożyłem do jego wnętrza kawałek cienkiej rurki o tej samej średnicy, co wężyk (w gorącej wodzie silikon trochę się uplastycznił). Dzięki temu wchodzi do rury ciaśniej. Od zewnątrz połączenie jest zasłonięte krótkim pierścieniem nachodzącym na rurę od korpusu.

 

 

Zawór i dyfuzor:

 

Zaworek jest wytoczony w stali, podtoczenia wchodzą luźno do rury od korpusu. Wydrążony w środku i przewiercony na wylot – dzięki temu dmuchając zawór unosi się w górę a dym wylatuje przez jego wydrążone wnętrze i wydostaje się na zewnątrz wywierconymi otworami. Swoim ciężarem opada w dół zatykając szczelnie rurę. Na początku była tam uszczelka, ale okazało się być szczelniej bez niej: raz że wytoczony był do rury idealnie, dwa że po pierwszym przedmuchaniu dostaje się tam para wodna, która skraplając się uszczelnia go o wiele lepiej jak guma.

 

Dyfuzor to ozdobna kulka do karniszy ze stali nierdzewnej kupiona w Castoramie za 20zł. Akurat do karniszy 16mm także pasuje na wcisk, przewierciłem ja w paru miejscach i spisuje się świetnie.

 

 

Zasada działania dyfuzora i zaworka znajduje się TUTAJ

Można zobaczyć fajkę w akcji, także zapraszam.

 

 

 

Przejdźmy do najmniej przyjemnej części…

 

Cennik:

 

  • Dzban – 34zł z przesyłką
  • Talerz – ok.20zł
  • Cybuch – 70zł
  • Wężyk silikonowy – 10zł z przesyłką
  • Ustnik (toczenie + drewno) – 30zł
  • Sprężyna do węża – 30zł
  • Sprężyna na korpus – 20zł
  • Uchwyt do komina – 5zł
  • Kulka (dyfuzor) – 20zł
  • Uszczelka do korpusu – 4,50zł
  • Silikon – ok.14zł
  • Paczka nitów zrywalnych – ok.5zł
  • Pistolet do nitów – ok.20zł
  • Wiertło do stali – 9.99zł
  • Kamienie szlifierskie na wiertarkę – ok.20zł
  • Puszka czarnej farby – ok.10zł
  • Za wszystkie elementy ze stali jakie kupiłem w hurtowni – ok. 200zł (z czego najdroższy był walec do korpusu – waga 6kg – 90zł)
  • Całkowity koszt wytoczenia wszystkich elementów, opracowania pierścieni, pomalowania dwóch z nich oraz wypolerowania reszty – 190zł
  • Wytoczenie walca do korpusu kosztowało 40zł (plus polerowanie). Średnia cena za jedną robotogdzinę tokarki to 40zł, za ten sam projekt samego walca do korpusu inny tokarz policzył sobie dwie robotogodziny.
  • Palenie z fajki własnej produkcji – bezcenne

 

Podsumowanie:

 

Jak widać cała zabawa nie jest tania, ale uwierzcie, że warto! Fajka jest ciężka, stabilna, odporna na wszelkie czynniki i tylko zrzucenie ją z 2 piętra może ja zniszczyć. Elementy bardziej wrażliwe są w pełni wymienialne i w pełni dostępne, w każdej chwili mogę ją rozebrać, zrobić co zechce i złożyć ponownie (kwestia założenia nowych nitów i silikonu). Podczas organizowania większych imprez kupno jednorazowych ustników higienicznych pozwoli skosztować pysznego palenia większej liczbie osób. Mogę z powodzeniem pozostawić ją na zewnątrz i spać spokojnie wiedząc, że nic jej nie zaszkodzi. Zastosowane szerokie średnice pozwalają na lekkie zaciąganie bez zbędnego oporu, który może niesamowicie uprzykrzyć palenie. Wszystko myję bieżącą wodą bez obawy, że coś zardzewieje. Nie wspominając już o najważniejszym – satysfakcji ze stworzenia podobnego dzieła! A co dopiero zapalenia fajki własnej inicjatywy!

 

Mam nadzieje, że ten artykuł pomoże Wam w niektórych sytuacjach, a dla innych będzie inspiracją i zachętą do stworzenia swojej własnej fajeczki DIY. Także życzę wszystkim udanych projektów i owocnej (zapewne wielogodzinnej) pracy.

 

Niech dym będzie z wami!

 

Autor: Laskowik

 
Dodaj link do:www.wykop.plwww.dodajdo.com
Ubrania Ciążowe