Miejsce na twoją reklamę.



Który tytoń lubisz najbardziej?

Fumari
Fantasia
Fusion
Romman
Starbuzz
Tonic
Inny

Biały dymek

Ciesząc się rosnącą popularnością oraz wpływem kultur Wschodu na mocno ucywilizowaną część Europy (nasz mały kraj oraz wszystko co na zachód) postaram się po krótce i w przystępny dla średniozaawansowanego w mowie potocznej i piśmie elektronicznym inter-ludka sposób opisać przybłędę kulturową, która w erze wielopłaszczyznowej globalizacji naszej małej poniekąd planety przepłynęła Morze Śródziemne, przelazła przez Alpy i rozlazła się po dominującej części naszego kontynentu (używając skomplikowanego znaczeniowo słowa 'dominujący' mam na myśli aspekt polityczno-pieniężny, pod który My-Polacy dzięki z goła wielkiemu przypadkowi zamieszkiwania samego środka kontynentu  się zaliczamy).

 

Poszło 100 słów, a ja dalej nie napisałem o czym to ja... hmm... a no właśnie - shisha. Faja, fajka wodna, szisza, sziszka, szisza, wazon itp. Nazw jest wiele, ale sens w sumie jeden - palenie, a raczej prażenie tytoniu smakowego (wiórów kory drzew owocowych nasączonych melasą smakową bądź gliceryną i miodem), przefiltrowanie przez wodę, a następnie za pomocą długaśnego, z prawdziwej skóry ekonaturalnej (zgodnej z wszelkimi normami Unii), węża ssąco-tłoczącego umieszczenie pary wodnej, dymu i cząstek zapachowych w organie gębowym ssacza-palacza w celu dostarczenia interesujących doznań zapachowo-smakowych.

 

Palić można wszędzie - w domu, w parku, na ulicy, w pubie i u cioci na imieninach. Mniejsze przenośne fajki zapewniają nam mobilność, większe - czystszy i większy obłoczek.

Proces rozpalania i samego palenia jest o tyle ciekawy, że pokuszę się o barwną i bogatą w wiele znaków interpunkcyjnych i innych ciekawych obiektów w tekście poniższą notę opisową.

 

Zacznijmy od samego przygotowania sprzętu. Jako że czyszczenie, mycie i doprowadzenie do odpowiedniego wyglądu każdej fajki jest sprawą indywidualną, zależną wyłącznie od naszych gustów estetycznych i obawami przed dotykaniem rzeczy zwyczajnie brudnych, dlatego też przejdę do etapu ważnego ze względów technicznych: nabijanie. Zabieg niezwykle prosty, co nie oznacza, że nie można tego zepsuć ;). Nabieramy za pomocą szczypczyków odpowiednią ilość melasy (na przeciętnie wyglądający, niczym nie wyróżniający się cybuch przymiotnik 'odpowiedni' będzie wyrażał się w granicach 8g) i mocno ją rozdrabniając umieszczany w ceramicznej miseczce z dziurkami umieszczonej na samej górze fajki zwanej przez fachowców większych i mniejszych po prostu cybuchem. Na to naciągamy kawałek folii aluminiowej (podobnejże z czekolady prosto od krowy Milką zwanej). Dłonią dzierżącą wykałaczkę szybkimi ruchami (ów zabieg tworzy wrażenie czystego profesjonalizmu) sprawiamy, że folia pokrywa się dużą ilością malutkich dziurek przypominających sitko z placów zabaw, którymi jeszcze za dziecięcia się bawiliśmy. Na całą konstrukcję kładziemy rozpalony do czerwoności węgielek (odpowiedni do tegoż palenia przeznaczony) i opcjonalnie nakrywamy wszystko aluminiowym kominem, który otrzymaliśmy najprawdopodobniej wraz z całą fajką.

Proces palenia to już, można rzec, czysta, uspokająco-wyciszająca czynność polegająca na wdychaniu przez wymieniony wcześniej wąż dymu, który w magiczny sposób wypełnia calusieńką wolną przestrzeń w dzbanie z wodą, a następnie wpada do naszych płuc, ciesząc przy tym nos i jego właściciela. Enjoy!

 

Autor: sailence

 
Dodaj link do:www.wykop.plwww.dodajdo.com
lotus elise