Miejsce na twoją reklamę.



Który tytoń lubisz najbardziej?

Fumari
Fantasia
Fusion
Romman
Starbuzz
Tonic
Inny

Shisha Lovers

Siedzieli w słabo oświetlonym, ciasnym pomieszczeniu, gdzie wszystkie kolory wyglądały. Atmosfera była napięta, gęsta. Nie tylko od syropu jakim stało się powietrze, ale też od dymu delikatnie bulgocącej shishy. Było ich dwoje, oboje wiedzieli czego chcą. Z twarzy podobni zupełnie do nikogo, nawet jeżeli mieli jakieś imiona, sami o tym zapomnieli.

 

Bo nie to było istotne.

 

Ważne było to, dlaczego siedzą tu, a nie gdzie indziej. Ważne było to, że gęsty dym zakrywał ich szydercze uśmieszki, jakie rzucali sobie nawzajem. Istotnym był smak, jaki czuli nabierając do ust to, co oferowała im melasa. Siedzieli naprzeciw siebie, jak najdłużej starając się unikać wzroku partnera. Dobrze jednak wiedzieli, że to niemożliwe. Że prędzej czy później, melasa się dopali, brykiet przygaśnie i nie będzie już dymu. Zniknie ostatnia bariera jaka ich rozdzielała. Staną przed sobą twarzą w twarz. Wtedy on zobaczy jej minimalnie krzywą grzywkę. Ona jego zarost. On dostrzeże jak subtelnie potrafi zacisnąć usta. Ona zauważy jego bruzdę na prawym policzku.

 

To było istotne…

 

… ale jeszcze nie teraz. Jeszcze nie teraz. Teraz ważna była shisha i wyobraźnia. Dym owijał ją w zupełności. Gdzieniegdzie zza kurtyny dymu, mignął mu kosmyk jej brązowych włosów, błysnęły migotliwie oczy. Co nie pozwalało mu oderwać wzroku od dymu spowijającego jej twarz, ciało. Zdecydowany zapach jabłka i anyżu unosił się w powietrzu, a on marzył… Zwyczajnie, tak jak ktoś, kto bardzo czegoś pragnie, ale musi na to czekać. Ona bardzo chciała dostrzec jego oczy, brwi, czoło, ale nie mogła. Czerpał z melasy wszystko, co ona miała do zaoferowania. Nabierał powietrza równo i głęboko, ale to tylko pozory. Jego serce przypominało psa na uwięzi – szarpało się jak na przykrótkiej smyczy naczyń wieńcowych. Dym jaki wydobywał się z jego ust był biały jak śnieg, ale nie chciał tego. Oddałby wiele, żeby móc zobaczyć to, czego jego oczy pożądały tak, jak jego serce.

 

W końcu stało się. Melasa wydała ostatnie tchnienie. Bulgotanie ustało. Tylko gorący jeszcze popiół przypominał o rytuale jaki przed chwilą odbył się w gęstym od dymu i powietrza pokoju. Opadła ostatnia kurtyna, aktorzy mogli wreszcie stanąć na tej samej scenie i spojrzeć sobie w oczy.

 

Rzeczywistość jeszcze nigdy nie była tak słodka. Zupełnie jak melasa.

 

 

Dla M.

Szam

 
Dodaj link do:www.wykop.plwww.dodajdo.com
Ubrania Ciążowe