Miejsce na twoją reklamę.



Który tytoń lubisz najbardziej?

Fumari
Fantasia
Fusion
Romman
Starbuzz
Tonic
Inny

W poszukiwaniu „Złotego Środka”

Kiedy kilka lat temu ktoś powiedziałby mi, że w przyszłości będę cokolwiek "palił", to zapewne najpierw bym go wyśmiał, a następnie zwymyślał za to jak może tak o mnie sądzić...Może byłoby inaczej, gdyby nie fakt, że od najmłodszych lat uważany byłem i uważałem siebie za prawdziwego sportowca, takiego z prawdziwego zdarzenia, takiego który niemalże brzydził się wszystkiego co się pali, wciąga, wstrzykuje, a co ciekawe nawet pije...Do dziś pamiętam obozy sportowe, na które jeździłem jako dziecko, a później nastolatek, podczas których obowiązywał bezwzględny zakaz palenia i picia...pamiętam również jaki byłem dumny widząc, jak moi koledzy "pompują" za przyłapanie na paleniu papierosów, wiedziałem, że choćby świat się walił to i tak mnie nie dotyczy.

Z biegiem lat życie zaczęło powoli weryfikować moją silną wolę i zmieniać powoli mój pogląd na niektóre kwestie. Wszystko zaczęło się od papierosa na jakiejś imprezie, chyba już za czasów gimnazjum czy pod koniec podstawówki, zarzekałem się, że nie wezmę, a jednak...Wszyscy palili, to czemu ja miałem nie spróbować?! Przecież w sumie to nie jest coś strasznie złego, a poza tym jakbym nie zapalił z nimi to wyszedłbym na mięczaka i maminsynka. Ciekawą rzeczą jest fakt, że w tamtych czasach panowała dziwna moda, moda na palenie...Kto palił ten był gość, twardziel co ma wszystko gdzieś i niczego się nie boi, nie ma to tamto ten co palił pomimo swoich 12?13 lat? był uważany za kogoś lepszego, ba! za (prawie) dorosłego...Nigdy nie zapomnę stwierdzenia mojego kolegi - zagorzałego palacza papierosów zza wschodniej granicy, który pewnego razu przyznał, że nie zaciąga się paląc, a jara tylko dlatego "bo to fajnie wygląda jak idziesz po ulicy i palisz fajka..." - bez komentarza... Ale powracając do tematu mojego pierwszego papierosa, muszę przyznać, że generalnie to mi on nie zasmakował - myślę, że nie tylko mi (w sumie do dzisiaj dziwie się komuś kto twierdzi, że to jest smaczne), ale podobnie jak reszta ekipy robiłem dobrą minę do złej gry, coraz to zapijając gryzący dym łykiem zimnego browara...Tak mijały lata, a ja paliłem tylko okazjonalnie, zazwyczaj wtedy, gdy już troszkę wypiłem i przyznaję, że cały czas papierosy same w sobie mi nie smakowały, ale za to bardzo lubiłem dym, jego wciąganie, wypuszczanie, jego obecność. Miałem wrażenie, że ta czynność mnie odpręża, relaksuje, odstresowuje, chociaż przypuszczam, że była to jedynie autosugestia. Pomimo tego wszystkiego co napisałem przed chwilą dym papierosowy miał u mnie więcej minusów niż plusów, przede wszystkim zawsze mi śmierdział no i nie godził się z moją ideą zdrowego trybu życia. Zacząłem więc szukać jakiejś alternatywy, która pozwoliłaby mi cieszyć się dymem bez żadnych skutków ubocznych. Myślałem, że palenie cygaretek to będzie to...jednak tak się nie stało, nie dość, że te lepszej klasy były odpowiednio droższe to ich dym choć lepszy od tego z papierosów, cały czas mi przeszkadzał i przesycał moje ubrania. Dlatego też zniechęcony bezowocnymi poszukiwaniami " rzuciłem  palenie" na dłuższy czas... I zapewne moja abstynencja trwałaby do dziś, gdyby nie to, że po jednej z zagranicznych wojaży kumpel przywiózł mi w ramach prezentu fajkę wodną oraz  odpowiedni tytoń. Z tunezyjskiego prezentu bardzo się ucieszyłem, lecz przez kilka miesięcy nie miałem okazji go wypróbować - muszę przyznać, że nawet nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Jednak pewnego razu ciekawość wzięła górę nad wszystkim i moja shisha musiała zostać wypróbowana. Pamiętam jakby to było dzisiaj... Usiedliśmy z kumplami przy stole i zaczęliśmy rozkminiać jak się do tego zabrać - żaden nigdy wcześniej nie palił shishy. Nalaliśmy wody do dzbanka, nałożyliśmy tytoniu do cybucha i ... hmm jak to teraz rozpalić?! "No co? Wielki mi problem" zaczął jeden z koleżków, "podpalasz od góry zapalniczką i równocześnie zasysasz powietrze wężem", no cóż skoro był taki pewny tak też zrobiliśmy...To było raczej średnie palenie kojarzące mi się  z koślawymi buszkami (bo z perspektywy czasu nie nazwałbym tego buchami), lipnym, gryzącym posmakiem jabłka (paliliśmy 2 jabłka Nakhli) oraz palcami poparzonymi od trzymania zapalniczki do góry nogami (później się wycwaniliśmy i na popielniczce ustawiliśmy świeczki, żeby podgrzewały cybuch). Mimo wszystko shisha była moim kolejnym wielkim rozczarowaniem, a tak liczyłem, że będzie mi smakować, przecież słyszałem i czytałem tyle świetnych opinii na ten temat...Musiałem coś robić nie tak, chcąc naprawić swój błąd zacząłem zbierać informacje na temat fajki wodnej i dzięki temu kolejne palenia odbywały się już bardziej profesjonalnie tzn., z folią aluminiową i węgielkami :) Potem to już poleciało na dobre, zaczęły się samotne eksperymenty z shishą, sposobami palenia i lepszymi tytoniami. Nigdy nie zapomnę jak świetnie smakowało Serbetli brzoskwiniowe palone po raz pierwszy, ten zapach, ten smak i ten dym...To było coś niebywałego, coś co biło Nakhlę na głowę. Z dnia na dzień fajka wodna wkręcała mnie coraz bardziej, już nie kryłem się z moim nowym hobby, mało tego próbowałem zmieniać nastawienie innych ludzi częstując ich aromatycznym dymkiem. Z biegiem czasu udało mi się przekonać do sheeshy mojego brata - wcześniej nałogowego palacza papierosów. Szybko zrozumiałem, że fajka wodna to jest to! To jest to czego szukałem, może i trwało to długo, ale warto było...Odkąd palę shishę mój relaks przyjął nową formę, nowy wymiar, bo czy jest cos lepszego od kilku buchów po męczącym dniu? Mogę śmiało powiedzieć, że fajka wodna odmieniła w pewnym sensie moje życie, to dzięki niej poznałem wielu nowych ludzi, z którymi łączy mnie ta sama pasja. Wszystko za sprawą warszawskich spotów, gdzie spotykaliśmy się, aby porozmawiać i popalić w większym czy mniejszym gronie. Dodam tylko, że wcześniej znaliśmy się tylko i wyłącznie z Internetu. Nasze cotygodniowe shishowe spotkania pewnej  zimowej niedzieli wzbogaciły się o coś zupełnie nowego... Otóż pewnego razu oglądając filmiki na youtube bardzo spodobały mi się amerykańskie video-recenzje tytoni, które wielu osobom pomogły w podejmowaniu decyzji odnośnie zakupu melasy. Pomyślałem więc, że skoro za Wielką Wodą kręcą takie filmy to czemu u Nas w Polsce miałoby się tego nie robić, tym bardziej, że dwóch chłopaków z Warszawy już miało kilka recenzji na koncie. Pod wpływem tego wszystkiego nasze spoty przekształciły się w coś zupełnie nowego - w czas, który poświęcaliśmy na kręcenie video recenzji. Początki może nie były olśniewające, ale z recenzji na recenzję staraliśmy się, aby były one coraz bardziej profesjonalne. Kolejne komentarze i subskrypcje dopingowały Nas do kręcenia nowych filmów. Na chwilę obecną nasz profil Hookah Warsaw zawiera 43 recenzji, które spotkały się w lepszą czy gorszą reakcją widzów. Cały czas nie powiedzieliśmy ostatniego słowa w tym temacie i mam nadzieje, że po kilku tygodniach posuchy znów zobaczycie Nas w nowych filmikach...

  

Podsumowując moje rozważania na temat fajki wodnej muszę przyznać, że nigdy nie powiedziałbym, że coś będzie w stanie (oprócz oczywiście sportu), aż tak mnie wkręcić. Kto by pomyślał, że tak prosta konstrukcja jaką jest właśnie shisha pomoże mi zmienić coś w swoim życiu, odnaleźć „Złoty Środek”, którego poszukiwałem i przy okazji poznać fajnych zakręconych ludzi... Wiele razy próbowałem doszukać się wad fajki wodnej i jakoś nie byłem w stanie no może poza regularnym uszczuplaniem mojego portfela). Powszechnie za wadę nargili uznawany jest fakt, że mimo wszystkiego palimy wyrób tytoniowy (no chyba, że preferujemy SOEX'a lub HydroHerbala), a to niekorzystnie wpływa na nasze zdrowie. Myślę, że rzeczywiście jest to prawda, jednak w porównaniu do papierosów zło, które wyrządzamy naszemu organizmowi jest mniejsze, gdyż sheesha zawiera o wiele mniej nikotyny i reszty tego wszystkiego, o którym nie będę się tu rozwodził. Dlaczego więc mam odmówić sobie kłębów pysznego, mlecznego dymu? Przecież nigdy nie wiem co będzie jutro...

A! I jeszcze jedno! Pamiętajcie...kto ma węża...ten zwycięża... :)

 

Autor: Wojas / Dex

 
Dodaj link do:www.wykop.plwww.dodajdo.com
lotus elise